Menu Content/Inhalt
PŁASKI GROCH
Wpisany przez Dana   
Czwartek, 23 Luty 2012 16:33

Za kościółkiem, na zboczach twierdzy można było szaleć na sankach do zmroku. Wracaliśmy do naszej wielkiej kuchni przemoczeni do majtek, przemarznięci, rozwrzeszczani radością smarkaczy w śnieżne, mroźne popołudnie. Na kuchennym piecu stał garnek z gorącą zupą. Gęstą, pachnącą, z podsmażaną kiełbasą i rozgotowanymi ziemniakami. Płaski groch, znowu były Niemki.
Urszula nie lubiła dzieci. Dzieci nie lubiły Urszuli. Była wysoka i surowa. Urodziła się, gdy jeszcze Kłodzko nosiło nazwę Glatz. Po wojnie została z matką i babką, nie wyobrażały sobie życia w innym miejscu. Często przychodziły do mojej mamy na pogaduchy w wielkiej kuchni z potężnym, zawsze ciepłym, kaflowym piecem. Babcia Urszuli, pogodna, malutka staruszka słabo mówiła po polsku, , ale zawsze coś pichciła z babcią Procnerową. Przynosiła soczewicę. Nie znałyśmy tych pięknych zielonych albo pomarańczowych płaskich ziarenek. Taki dziwny, płaski groch, odległy i egzotyczny jak przypowieść o pasterzu owiec. Pysznościowy, zwłaszcza w zimowej zupie.
Nad parującym garnkiem  z soczewicą wspominam Urszulę. Mama uważała ją za miłą i sympatyczną dziewczynę. Nie wytrzymała, wyjechała „za swoimi”. Zniknęła z mojego życia, zanim zaczęłam pytać o nasz wspólny kawałek świata.

PŁASKI GROCH czyli zupa z soczewicy
2 marchewki
4 ziemniaki (ok. 1/2 kg)
kawałek selera + 2 łodygi naciowego selera
5 łyżek soczewicy
kawałek wędzonego boczku
liść laurowy, lubczyk, sól, pieprz
3 naleśniki

kiełbasa np. podwawelska albo zwyczajna

Ziemniaki i seler pokroić w kostkę, marchewkę i seler naciowy w półtalarki.  Kilka listków z selera posiekać.
Do 3 l wrzącej wody wrzucić marchewkę, seler  i 3-4 listki laurowe. Gdy zacznie wrzeć dorzucić ziemniaki. Lekko osolić, gotować przez 5 minut. Dodać soczewicę, seler naciowy i lubczyk. Gotować jeszcze 20 – 25 minut. Boczek pokroić w kostkę, podsmażyć. Wytopiony tłuszcz zostawić na patelni, wrzucić pokrojoną w półplasterki kiełbasę. Gotować jeszcze krótką chwilę.
Naleśniki pokroić w paseczki jak krajankę makaronową. Dorzucić do zupy. Doprawić solą i pieprzem, posypać posiekaną natką selerową.
Porcja jest ogromna, ale znakomicie nadaje się do odgrzewania, zwłaszcza w lutowe popołudnia.

Zmieniony: Czwartek, 23 Luty 2012 16:43
 
JUKATAN
Wpisany przez Dana   
Wtorek, 21 Luty 2012 18:40

Zimę mamy marną. Śniegu i mrozu nie ma , ale powoduje to nijakość i zmęczenie. Najlepsze na taką porę są zimowe zupy. Takie gęste, gorące, ostre i sycące. Rozgrzewające i dodające energii. Świetne w tej roli są kapuśniaki na golonce, grochówki z podsmażoną kiełbaską, fasolówki z boczkiem i grzaneczkami. Najsmakowitsze jednak są wszelkiego rodzaju "meksykanki" czyli drobno pokrojone mięso z papryką, fasolą, kukurydzą, pomidorami, ziemniakami, czosnkiem i chili. I koniecznie z grzankami.

Jukatan to jedna z wersji meksykanek. Mielone mięso z fasolą i pyzami ziemniaczanymi. Przepis?
1/2 kg mielonej wieprzowiny, 1 marchewka, 2 cebul, 300g białej fasoli, 2 papryczki chili, 1/2l pokrojonych pomidorów w zalewie (ja mam swoje, ale można kupić), ok. 10 pyz ziemniaczanych, listki laurowe, sól, pieprz,olej, kumin, rozmaryn, goździki.
Fasolę namoczyć na noc z jedną cebulą nabitą goździkami. Następnego dnia ugotować. W dużym garnku rozgrzać olej, wrzucić posiekaną cebulę i mięso, chwilę smażyć. Dodać pokrojoną w plasterki marchewkę, chili, fasolę i pomidory. Dorzucić liście laurowe, kumin i rozmaryn. Gotować na małym ogniu ok. 1/2 godziny. Dorzucić pyzy ziemniaczane (mogą być kupne, ale najlepsze są własnoręczne :) ), gotować jeszcze 5 minut. Doprawić solą, pieprzem, ewentualnie kuminem i rozmarynem. Zupa powinna być ostra i aromatyczna. Podawać z diablotkami (zapieczone kromki bagietki posmarowane masłem z dużą ilością czosnku). (13 stycznia 2012)

 

 

Zmieniony: Wtorek, 21 Luty 2012 18:50